Zmęczenie, stres i jedzenie emocjonalne — dlaczego sięgamy po jedzenie, gdy jesteśmy przeciążeni?

Przez długi czas byłem przekonany, że największą ilość energii odbiera mi praca.
Kiedy wracałem wieczorem do domu, tłumaczyłem sobie, że to normalne. Każdy jest przecież zmęczony po całym dniu.
Winą obarczałem obowiązki, zbyt krótki sen, tempo życia albo stres, którego trudno było uniknąć.
Wszystko wydawało się logiczne, a jednocześnie miałem wrażenie, że gdzieś obok istnieje jeszcze coś, czego zupełnie nie dostrzegam.
Zmęczenie zaczynało się znacznie wcześniej
Dopiero po czasie zacząłem zauważać, że moje zmęczenie nie kończyło się na pracy.
Wręcz przeciwnie.
Towarzyszyło mi od chwili przebudzenia.
Jeszcze zanim zjadłem śniadanie, w głowie zaczynały pojawiać się pierwsze pytania.
Czy już jestem głodny?
Czy mogę zjeść teraz, czy lepiej jeszcze poczekać?
Czy ten produkt będzie dobrym wyborem?
Czy dzisiejszy dzień nadal idzie zgodnie z planem?
Każda decyzja wymagała kolejnej analizy, a każda analiza uruchamiała następną.
Nie było w tym nic spektakularnego.
Był za to nieustanny szum, który z czasem stał się tak zwyczajny, że przestałem go zauważać.
Jedzenie było ze mną przez cały dzień
Najbardziej zaskakuje mnie dzisiaj to, jak wiele miejsca zajmowały te myśli.
Pojawiały się podczas zakupów, kiedy odruchowo czytałem etykiety i porównywałem produkty.
Wracały w pracy, kiedy zastanawiałem się, czy powinienem już coś zjeść, czy jeszcze wytrzymam.
Jechały ze mną samochodem.
Siadały obok przy stole.
Wychodziły na spacer.
I wracały do domu razem ze mną.
Temat jedzenia nigdy naprawdę się nie kończył. Zmieniał jedynie miejsce.
Wieczorne jedzenie mogło być końcem, a nie początkiem problemu
Długo wydawało mi się, że największym problemem jest sam moment sięgania po jedzenie.
Dzisiaj coraz częściej myślę, że znacznie wcześniej byłem już wyczerpany.
Wieczorne jedzenie nie pojawiało się na początku tej historii.
Pojawiało się na jej końcu, kiedy od wielu godzin próbowałem kontrolować każdą decyzję, przewidywać własne zachowanie i pilnować, żeby nic nie wymknęło się spod kontroli.
Trudno dziwić się temu, że pod koniec dnia nie miałem już siły na kolejną rundę.
Ciężar, którego po pewnym czasie przestajesz zauważać
Przypomina mi się człowiek, który przez wiele miesięcy nosi ciężki plecak.
Początkowo czuje każdy kilogram.
Potem organizm zaczyna się przyzwyczajać.
Po pewnym czasie ciężar staje się tak zwyczajny, że przestaje zwracać na niego uwagę.
Nie oznacza to jednak, że plecak zrobił się lżejszy.
Oznacza jedynie, że nauczył się z nim funkcjonować.
Myślę, że z nieustanną kontrolą może być bardzo podobnie.
Można przez długi czas żyć w ciągłym napięciu i nawet nie zauważyć, ile energii każdego dnia pochłania samo pilnowanie siebie.
Masz czasem wrażenie, że jedzenie zajmuje zbyt dużo miejsca w Twojej głowie?
Jeśli od rana zastanawiasz się, co zjesz, kiedy zjesz, czego nie powinieneś zjeść i czy kolejny wybór nie zepsuje całego planu, problem może być znacznie szerszy niż jeden wieczorny posiłek.
Właśnie dlatego przygotowałem bezpłatny fragment e-booka „Odzyskaj Wpływ”.
Przeczytasz w nim więcej o mechanizmach związanych z jedzeniem emocjonalnym, nawykami, potrzebą kontroli i powtarzającymi się schematami.
Nie po to, żeby dołożyć sobie kolejną listę zasad.
Wręcz przeciwnie.
Po to, żeby zacząć rozumieć, dlaczego jedzenie w ogóle zaczęło zajmować tak dużo miejsca w Twoich myślach.
A jeśli tak naprawdę marzysz nie tylko o schudnięciu?
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że wiele osób wcale nie marzy przede wszystkim o tym, żeby zobaczyć konkretną liczbę na wadze.
Być może znacznie głębszym pragnieniem jest możliwość przeżycia zwyczajnego dnia bez ciągłego myślenia o jedzeniu.
Bez analizowania.
Bez planowania.
Bez negocjowania.
Bez liczenia.
Bez oceniania każdego własnego wyboru.
Bez zastanawiania się wieczorem, czy dzisiejszy dzień był „dobry”, czy „zły”.
Trudno opisać ulgę, którą może dać choćby kilka godzin, podczas których temat jedzenia przestaje być osią, wokół której obraca się cała codzienność.
Bo być może właśnie tego najbardziej brakuje.
Nie kolejnej diety.
Nie kolejnego planu.
Więcej miejsca w głowie na zwyczajne życie.
Odzyskiwanie wpływu nie musi oznaczać większej kontroli
Dzisiaj widzę już wyraźnie, że odzyskiwanie wpływu nie musi zaczynać się od coraz większej dyscypliny ani od kolejnych zasad.
Człowiek nie odzyskuje wolności dlatego, że nauczył się wygrywać każdą potyczkę z jedzeniem.
Zmiana może pojawić się znacznie ciszej.
W chwili, kiedy jedzenie przestaje być przeciwnikiem, którego trzeba bez końca kontrolować, a staje się jedną z wielu zwyczajnych części życia.
Dopiero wtedy w głowie może pojawić się więcej miejsca na rzeczy, które przez lata były zagłuszane przez niekończącą się walkę.
A gdyby pierwszy krok nie był kolejną dietą?
Jeżeli masz dość ciągłego:
„Mogę to zjeść?”
„Ile już dzisiaj zjadłem?”
„Czy zepsułem cały dzień?”
„Dlaczego znowu o tym myślę?”
— być może nie potrzebujesz kolejnego planu, który da Ci jeszcze więcej rzeczy do kontrolowania.
Być może warto najpierw spróbować zrozumieć, skąd bierze się ten nieustanny szum wokół jedzenia i dlaczego tak trudno go wyłączyć.
Przygotowałem bezpłatny fragment e-booka „Odzyskaj Wpływ”, który możesz potraktować właśnie jako taki pierwszy krok.
Bez deklaracji, że od jutra zmienisz wszystko.
Bez kolejnej listy zakazów.
Bez obietnicy idealnego dnia.
Po prostu przeczytaj i sprawdź, czy odnajdujesz w nim własne doświadczenia.
Być może odzyskanie wpływu nie oznacza, że będziesz jeszcze częściej myśleć o tym, co jesz. Być może oznacza, że wreszcie będziesz mógł myśleć o tym znacznie mniej.

