Głód emocjonalny — dlaczego czasem chcemy jeść, mimo że nie jesteśmy głodni?

Przez wiele lat byłem przekonany, że głównym bohaterem całej tej historii jest jedzenie. Każdy wieczór kończył się podobnie. Otwierałem szafkę albo lodówkę, zastanawiałem się, co za chwilę zjem, a później analizowałem każdy wybór z dokładnością, jakby od niego zależało wszystko. Obiecywałem sobie, że następnym razem zachowam się inaczej, po czym przez kolejne dni próbowałem naprawić to, co wydarzyło się w ciągu kilkunastu minut.
Wydawało mi się, że rozwiązanie znajduje się dokładnie tam, gdzie widzę problem.
Dzisiaj wiem, że przez długi czas patrzyłem jedynie na zakończenie, próbując odgadnąć treść całej książki.
Żaden człowiek nie otwiera przecież lodówki w oderwaniu od reszty swojego dnia.
Zanim pojawi się pierwszy kęs, wydarza się znacznie więcej, niż zwykle chcemy zauważyć. Kilka nieprzyjemnych słów usłyszanych rano potrafi wracać jeszcze wieczorem. Napięcie narasta powoli, niemal niezauważalnie. Zmęczenie odkłada się warstwa po warstwie.
Zdarza się, że przez wiele godzin funkcjonujemy tak, jak oczekują tego inni, tłumiąc własną złość, rozczarowanie albo zwykłą potrzebę odpoczynku.
Wieczorem zostaje już tylko trudne do nazwania poczucie braku, które próbuje zwrócić na siebie uwagę.
Głód nie zawsze zaczyna się w żołądku
Rozmowy o jedzeniu są znacznie prostsze niż rozmowy o emocjach.
Kalorie można policzyć.
Posiłki rozpisać.
Dietę zamknąć w tabeli i aplikacji.
Nikt jednak nie stworzył skali pokazującej, ile napięcia człowiek nosił w sobie przez cały dzień ani ile razy musiał udawać, że wszystko jest w porządku.
Nie istnieje wykres przedstawiający samotność, poczucie odrzucenia czy zmęczenie ciągłym spełnianiem cudzych oczekiwań.
Właśnie dlatego tak łatwo pomylić głód emocjonalny z głodem fizycznym.
Organizm wysyła sygnał, że czegoś potrzebuje, a umysł automatycznie podsuwa najbardziej oczywistą odpowiedź.
Jedzenie może przynieść ulgę. Ale na jak długo?
Ulga rzeczywiście przychodzi.
Na chwilę robi się ciszej.
Myśli zwalniają, napięcie słabnie, pojawia się wrażenie, że wszystko wróciło na swoje miejsce.
Ten spokój trwa jednak zaskakująco krótko, ponieważ jedzenie może zaspokoić głód fizyczny, ale nie zawsze odpowiada na potrzebę, która w rzeczywistości doprowadziła nas do kuchni.
Gdy emocje pozostają nierozpoznane, mogą wrócić dokładnie tam, gdzie były wcześniej.
Zmienia się jedynie pora dnia, w której ponownie dają o sobie znać.
A jeśli problem zaczyna się dużo wcześniej niż przy lodówce?
Jeżeli rozpoznajesz w tym opisie własne wieczory, przygotowałem coś, co pozwoli Ci przyjrzeć się temu mechanizmowi trochę głębiej.
Możesz bezpłatnie pobrać fragment e-booka „Odzyskaj Wpływ”.
Przeczytasz w nim więcej o jedzeniu emocjonalnym, automatycznych schematach i o tym, dlaczego próba kontrolowania wyłącznie tego, co znajduje się na talerzu, nie zawsze wystarcza.
Być może zamiast kolejny raz pytać:
„Dlaczego znowu to zjadłem?”
warto zacząć od innego pytania:
„Co wydarzyło się wcześniej?”
Problemem nie zawsze jest brak wiedzy
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że największą przeszkodą nie jest brak wiedzy.
Większość osób doskonale wie, jak wygląda zdrowe odżywianie, jakie produkty warto wybierać i czego lepiej unikać.
Kolejne diety pojawiają się szybciej, niż jesteśmy w stanie je wypróbować, a mimo to wiele osób ma poczucie, że traci wpływ na własne zachowanie.
Problem bardzo często nie wynika z niewiedzy, lecz z błędnej interpretacji własnych doświadczeń.
Kiedy jedzenie staje się odpowiedzią, automatycznie uznajemy je za źródło problemu, choć każda odpowiedź pojawia się przecież dopiero wtedy, gdy wcześniej padło jakieś pytanie.
Spróbuj zatrzymać się kilka godzin wcześniej
Znacznie ważniejsze od analizowania kolejnego wieczoru może być zatrzymanie się kilka godzin wcześniej.
Co wydarzyło się tego dnia?
Jakie emocje pozostały niewypowiedziane?
Jaką potrzebę próbowałem zagłuszyć?
Czego zabrakło mi bardziej niż jedzenia?
Takie pytania rzadko prowadzą do prostych odpowiedzi, ale mogą prowadzić do lepszego zrozumienia własnego zachowania.
Dopiero wtedy może okazać się, że impulsywne sięganie po jedzenie nie było początkiem problemu, lecz jego końcem.
Ostatnim ogniwem długiego łańcucha zdarzeń, który rozpoczął się znacznie wcześniej.
Od tego może zacząć się odzyskiwanie wpływu
Odzyskiwanie wpływu nie musi zaczynać się od kolejnej diety ani od coraz bardziej rygorystycznych zasad.
Nie rodzi się również z kolejnego postanowienia:
„Tym razem wszystko mi się uda.”
Zmiana może zacząć się wtedy, gdy przestajesz walczyć wyłącznie z tym, co widoczne, i zaczynasz z ciekawością przyglądać się temu, co dzieje się wcześniej.
Być może w pewnym momencie odkryjesz, że przez lata próbowałeś nakarmić jedzeniem coś, czego jedzenie nigdy nie mogło zaspokoić.
Bo istnieją potrzeby, których nie da się zjeść.
Można je jedynie zauważyć, spróbować zrozumieć i nauczyć się odpowiadać na nie w inny sposób.
Właśnie od tego, a nie tylko od zawartości talerza, może zacząć się odzyskiwanie wpływu.
Zanim następnym razem otworzysz lodówkę…
Spróbuj nie zaczynać od pytania:
„Dlaczego znowu nie potrafię się powstrzymać?”
Zatrzymaj się chwilę wcześniej.
Co wydarzyło się dzisiaj?
Co czuję?
Czego mi brakuje?
Czego tak naprawdę teraz potrzebuję?
Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć te mechanizmy, przygotowałem bezpłatny fragment e-booka „Odzyskaj Wpływ”.
To nie jest kolejna dieta ani lista produktów, których nie wolno Ci jeść.
To materiał, który pozwoli Ci spojrzeć na problem z innej strony i lepiej zrozumieć mechanizmy stojące za jedzeniem emocjonalnym i powtarzającymi się schematami.
Możesz pobrać go bezpłatnie i sam zdecydować, czy takie podejście jest tym, czego szukasz.
Bo czasami najważniejsze pytanie nie brzmi: „Co dzisiaj zjadłem?”, ale: „Co wydarzyło się, zanim pojawiła się potrzeba jedzenia?”.

